20 najlepszych piosenek 2011

Avatar of Aneta KasprzakAneta Kasprzak24 grudnia 2011

20. Friendly Fires – Live Those Days Tonight

Aneta Kasprzak: Friendly Fires należy do takiej grupy zespołów, która ma najbardziej oddanych fanów (z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że również do nich należę). “Live Those Days Tonight” tylko potwierdził moje stanowisko odnośnie Friendly Fires. Co prawda dzieje się w tym utworze bardzo dużo i trzeba uważać żeby nie wypaść z rytmu, ale jak zdoła się utrzymać równowagę, to można sobie całkiem przyjemnie posurfować z tą piosenką. Lekkie, świeże, taneczne “Live Those Days Tonight” jest doskonale uporządkowanym chaosem. Jak to w tanecznej muzyce bywa, dobrą piosenkę poznaje się po tym, że jej urok odczuwa się nie tylko w nocy, ale również w świetle dnia. Friendly Fires w tym utworze to osiągnęli i chwała im za to.

19. Five Finger Death Punch – Under And Over

Tomasz Lewgowd: Wybór tego utworu przeze mnie może być zaskoczeniem, bo nie jest to wcale utwór świetny, ani wyróżniający się czymś szczególnym. Jednak jeśli oceniać go jako singiel promujący album, a tak przecież jest, to sprawdza się on w stu dziesięciu procentach. Wszystko z czego 5FDP słynie zamknięte w trochę ponad trzech minutach. To amerykański metal w kiczowatej stylistyce znanej z grindhouse’owego kina i filmów Tarantino, który również tym się inspiruje. Wystarczy spojrzeć na nazwę zespołu, okładkę albumu, czy właśnie teledysk do tego utworu, który wręcz odpycha wszystkim, czym tylko można. Prócz muzyką. Radosny metalcore, czerpiący w refrenach  trochę z heavy metalowych klasyków w obciachowej oprawie, to zdecydowanie coś, czego mógłbym słuchać w kółko. Szkoda, że nasz polski Frontside odbiegł trochę od tego klimatu, a 5FDP nie jest jeszcze tak dobrze znane szerszemu gronu polskich metalowców. Może kiedyś się to zmieni.

18. Afro Kolektyw – Wiążę sobie krawat

Maciej Blatkiewicz: Z płyty na płyty Afro Kolektyw stawał się coraz mniej hip-hopowy. „Wiąże sobie krawat”, singiel promujący zapowiadany na 20 stycznia 2012 roku nowy album zespołu („Piosenki po polsku”), mniej więcej wskazuje, gdzie ta droga Afrojaxa i spółkę zaprowadziła. Podpowiem: w całkiem fajne miejsce, choć gatunkowi ortodoksi będą tylko pluć i kląć. Nie ma rapu, jest śpiew. Jest i melodia. No i jak zwykle kąśliwy tekst Michała Hoffmana, choć może nie aż tak obsceniczny, wulgarny i ociekający seksem jak na poprzedniej płycie. W każdym razie, wpada w ucho. Prawdę mówiąc, trudno się od niego uwolnić. Refren chodzi za mną jakoś od pierwszej połowy marca tego roku i chcę podkreślić to, waląc głową w stół. Chwała nam i sława, a frajerom żal, bo frajer zawsze jest winien sobie sam.

17. L.U.C – Kosmostumostów

Marcelina Siess: Pierwszy singiel z płyty o takim samym tytule, którego swoiste dopełnienie stanowi klip, ukazujący alternatywną historię powstania baśniowo-odrealnionego miasta Stumostów – Wrocławia. Abstrakcyjna i humorystyczna teoria zakłada, że kosmopolityczne miasto powstało ze szczątków wbijających się w nadodrzańskie wyspy rakiet kosmicznych i tłumaczy m.in. przyczyny cudu zwycięstwa z Tatarami w 1241 r. Teledysk w groteskowy sposób wyjaśnia przyczyny wielu zjawisk, jest jednak wprowadzeniem do poważniejszej opowiastki poruszającej problem tożsamości i poszukiwania swego powołania w życiu przez każdego z nas.

16. Danger Mouse & Daniele Lupi – Two Against One (with Jack White)

 Aneta Kasprzak: Jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów na ziemi znowu daje o sobie znać, tym razem wspierając projekt Danger Mouse’a & Daniela Lupiego. Przyjemnie kołysząca i uspokajająca atmosfera połączona z wbijającym się ostro, aczkolwiek całkowicie bezboleśnie głosem Jack’a White’a, tworzy spójną i zaczarowaną piosenkę. W niecałe 3 minuty Two Against Oneopowiada więcej niż bracia Grimm we wszystkich swoich baśniach.

15. Pezet – Co mam powiedzieć

Maciej Blatkiewicz: Pezet jak The Streets? Czemu nie. Kapliński to chyba jedyny raper w Polsce, który właściwie z płyty na płytę próbuje czegoś nowego. Ulica, trueschool, crunk, popłakiwanie w stylu Kanye Westa z „808s Heartbreak”, a teraz brytyjskie klimaty, w których wspiera go stary znajomy z czasów „Otwieram wino” – Sidney Polak. Jak będzie wyglądać owoc ich wspólnej pracy? Trudno powiedzieć, gdyż zapowiadana na 2011 płyta ukaże się dopiero w roku następnym. Co by jednak nie mówić, „Co mam powiedzieć” mocno zaostrza apetyt na krążek. Nawet tym, którzy z brytyjskim podejściem do hip-hopu nigdy nie byli na „ty”. Lekka muzyka Sidneya i przyziemny, nienadęty Pezet dają fajny singiel do radia. I obaj nie muszą się go wstydzić.

14. Jamie Woon – Night Air

Marcelina Siess: To właśnie za singiel „Night Air” Jamie Woon zyskał powszechne uznanie i rozgłos jego debiutanckiej płyty „Mirrorwriting”. Nie bez powodu znalazł się także na czwartym miejscu tegorocznej listy BBC Sound of 2011 – najbardziej obiecujących nowych artystów, o czym mieli się okazję przekonań uczestnicy choćby jednego z dwóch tegorocznych koncertów Jamie’go w Polsce (podczas Tauron Festival i w warszawskiej Proximie).

13. Coldplay – Every Teardrop is a Waterfall

Tomasz Lewgowd: Coldplay uważam za zespół zdecydowanie przereklamowany. Ich nowy album, Mylo Xyloto również uważam za przereklamowany. Chociaż na szczęście udało się ustrzec od niego nasze małe zestawienie. Jednak przyznać muszę, że ma dwie rzeczy, które są świetne. Okładkę i właśnie ten singiel. Co prawda do Clocks mu daleko, w sumie jak każdemu innemu utworowi, bo takie kawałki zdarzają się raz na stulecie, więc takiego sukcesu już niestety nie powtórzą. A jeśli tak, to miło mnie zaskoczą. Jednak tutaj mamy wszystko na miejscu. Jest rockowo, jest romantycznie, syntezatorem Coldplay przełamuje stereotyp rockowej ballady, skutecznie odcinając się od porównań do takich klasyków jak Iris Goo Goo Dolls. I bardzo dobrze. Ale pamiętaj Coldplayu, świetne single to nie wszystko.

12. Neo Retros – Battles and Wastelands

Aneta Kasprzak: Tegoroczne objawienie na polskiej scenie muzycznej – Neo Retros, niejednokrotnie zdążyli już udowodnić, że tworzą interesującą, miłą dla ucha muzykę. W zasadzie trudno mi było podjąć decyzję jaka piosenka tego zespołu powinna znaleźć się w zestawieniu. Mój wybór padł na “Battles and Wastelands” z dwóch powodów. Po pierwsze, ponieważ ma w sobie tyle spokoju i pozytywnej energii, że można tylko leżeć i wzdychać nad jej pięknem. A po drugie, nie oszukujmy się, jest po prostu fajna. Miły to hałas, w dwóch trzecich drogi robi się bardziej rozciągle i epicko. I tak to płynie…

11. V/A – A pamiętasz jak?

Maciej Blatkiewicz: Czołówka warszawskiej sceny hip-hopowej na klasycznym bicie Volta („93, 94”) wspomina, jak kultura czterech elementów rozwijała się w naszym kraju. Tyle że nie nawija trzech MCs, a… siedemnastu. Wow! Wszystko z okazji pierwszej rocznicy cyklu imprez „A pamiętasz jak?”. Zajawka kipi, nawet jeśli nie pamięta się tak oldschoolowych czasów. W końcu rzadko się zdarza, żeby obok siebie, w jednym numerze, wystąpiło tylu zacnych raperów: poczynając od Mesa, Stasiaka i Chady, przez Sokoła, Ero, Pezeta i Małolata, kończąc na Pelsonie, Włodim i Numer Razie. Nieczęsto też możemy obcować ze zwrotkami złożonymi z samych follow-upów (propsy Diox). A i klip do singla konkretny, także sprawdzać! O ile jeszcze nie znacie.

10. Gooral – Karczmareczka

Marcelina Siess: Mateusz Górny w niezwykły sposób potrafi  połączyć, wydawałoby się zupełnie przeciwstawne gatunki muzyczne jak electro, dubstep i dnb z góralszczyzną i znajduje do tego szeroką rzeszę odbiorców. Jest też współzałożycielem nieistniejącego już zespołu ‘Psio Crew’, który zapoczątkował ten oryginalny, łamiący wszelkie stereotypy nurt. Projekt Gooral jest ewolucją jego muzycznych poszukiwań, a ‘Karczmareczka’ jako singiel promujący debiutancką płytę „Ethno electro” zasługuje na to, aby znaleźć się na liście najlepszych utworów minionego roku.

9. Florence + the Machine – What the Water Gave Me

Weronika Makowska: Singiel  wyprzedził pojawienie się całego albumu o kilka miesięcy i wydaje się, że Florence chciała zmylić słuchaczy pokazując im utwór dość spokojny i minimalistyczny (nie licząc drapieżnego zakończenia), który w ogóle nie pokrywa się z materiałem na płycie. Sama piosenka ma w sobie coś z tytułowej wody, która drąży powoli budując napięcie, aż do skocznego finału. Jest to jedna z najlepszych piosenek z „Ceremonials”, a może i nawet z całego dorobku Florence. W idealny sposób pokazuje możliwości wokalne piosenkarki i oddaje różnorodność tworzonej przez nią muzyki.

8. Kasabian – Days Are Forgotten

Tomasz Lewgowd: Obok Re-Wired mój ulubiony utwór z Velociraptora! I chociaż Re-Wired bardziej mi się podoba, to jednak trzeba przyznać, że muzycznie przegrywa z tym. Kawałek, w którym chłopaki z Kasabian dają ze swojej twórczości to co najlepsze. Świadczy o tym odbiór tegoż singla przez fanów, którzy twierdzą, że to jest właśnie stare, dobre Kasabian, które kochają. Ale wiadomo jak to fani, wmówią sobie coś i kłóć się później z takimi. Nie przemówisz im do rozsądku. Otóż nie moi mili. To nowe, lepsze Kasabian. Days Are Forgotten to może faktycznie wypadkowa pomiędzy Supermassive Black Hole Muse, a Unbelievable EMF, ale to źle? Riff pozostaje na długo w pamięci, a w refrenie aż żal nie zawtórować Thomasowi Meighanowi. Więc płytka w napędy i śpiewamy! Jestem tylko ciekaw kiedy Hollywood zauważy zajebistość tego utworu i zacznie wstawiać go do co drugiej swojej produkcji.

7. Looptroop Rockers – Professional Dreamers

Maciej Blatkiewicz: W 2009 roku na świetnym „Stick2MyNameRights” Tetris i Pogo radzili, by nie przestawać marzyć. Przed nimi powiedziało to tysiąc innych raperów z każdego zakątka świata. W 2011 utarty slogan powtórzyła absolutna czołówka europejskiego hip-hopu, szwedzkie Looptroop Rockers, przy okazji tworząc swój największych przebój w karierze, prześcigający nawet klasyki pokroju „Don’t Hate The Player”, „Bandit Queen” i „Fort Europa”. Embee w życiowej formie, zaś Promoe, Cosmic i Supreme nawijają jak za dawnych lat, razem. Pozytywna siła płynąca z „Professional Dreamers” niosła chęć do życia niemal przez okrągły rok. Ba, nie było tygodnia bez tego numeru. Bądźcie profesjonalnymi marzycielami, Looptroopy pokazują, że to się opłaca.

6. Neon Indian – Polish Girl

Aneta Kasprzak: Duży plus już za sam tytuł do Neon Indian wędruje. Jak już się otrząśniemy z emocji związanych z wyróżnieniem polskiego dziewczęcia w tak zacnej kompozycji, to możemy obiektywnie zacząć się czepiać. Problem jednak w tym, że tak naprawdę nie ma się czego przyczepić. „Polish Girl” to niezwykle chwytliwa, bujająca i naszpikowana różnymi elektronicznymi wynalazkami piosenka. Ma przysposobienie zdecydowanie pokojowe. Można sobie jej słuchać i słuchać, a i tak się nie znudzi. Czas płynie znacznie przyjemniej przy „Polish Girl”, zdecydowanie. Wspaniałość tego utworu nie kończy się na kompozycyjnej wzniosłości i warstwie tekstowej. Ukoronowaniem jednej z najlepszych piosenek w tym roku jest retro futurystyczny teledysk z całą masą dziwacznych kabelków i niemalże kosmicznego oprzyrządowania. Jest moc.

5. Black Keys – Lonely Boy

Weronika Makowska: Mimo poważnie brzmiącego tytułu jest to chyba najbardziej taneczna piosenka w całym repertuarze Black Keys. Charakterystyczny riff, wyraźna perkusja i kobiece chórki w refrenie nadają tej piosence tempa. Przy tym nie ma się wrażenia, że zespół zmiękł, czy stał się bardziej popowy, ponieważ nie wychodzą z ram swoich bluesowo-rockowych brzmień. Ktoś napisał, że mężczyzna z teledysku do piosenki powinien dostać pokojową Nagrodę Nobla, ponieważ gdyby wszyscy zobaczyli jak tańczy, nie byłoby wojen.

4. Arctic Monkeys – Don’t Sit Down ‘Cause I moved your Chair

Weronika Makowska: Arctic Monkeys znani są z dość przewrotnych i zaskakujących tekstów, a „Don’t Sit Down ‘Cause I’ve Moved Your Chair” jest na to świetnym dowodem. „Ugryź błyskawicę i powiedz mi jak smakuje/ Walcz Kung-fu na wrotkach (…)/ Ale nie siadaj, bo przestawiłem ci krzesło”. Dzięki połączeniu tych dziwnych zdań z przekolorwanym teledyskiem, zespołowi udało się stworzyć psychodeliczną atmosferę. Na dodatek utwór łączy w sobie dwie sprzeczności: jest ciężki i mroczny, a zarazem bardzo radiowy.

3. Gotye – Somebody that I used to know

Marcelina Siess: Ujrzał światło dzienne 6 lipca tego roku i od razu podbił serca rzeszy publiczności na całym świecie. Utwór został w całości  skomponowany przez Woutera, a w wykonaniu towarzyszyła artyście Kimbra, nowozelandzka wokalistka. Singiel osiągnął pierwsze miejsce na liście ARIA Top 50 Singles Chart, stał się przebojem festiwalu Splendour in the Grass i w dodatku uzyskał status platyny.

2. Foster The People – Pumped Up Kicks

Tomasz Lewgowd: Czy jest ktoś kto tego nie zna i nie lubi? Myślę że stacje radiowe zrobiły swoje i nie da się zanegować ich wkładu w popularność tego utworu. Zawsze kiedy jadę autem to mam wrażenie, że ten utwór leci co dziesięć minut. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że jeśli teraz przestaniesz czytać ten tekst i odpalisz radio, to usłyszysz tam Foster The People. Albo Rihannę z Calvinem Harrisem, jedno z dwóch. Czemu Pumped Up Kicks jest tak popularne? Bo jest proste i taneczne, a przy tym nie jest to pop, disco, czy techno więc nikt nie będzie się wstydzić że radośnie podskakiwał do tego na parkiecie. Minimalizm, bo przecież utwór składa się z jednej powtarzającej się sekwencji bitu i zawodzenia wokalisty + okazjonalne, niewytłumaczalne szczeknięcia, a jednak zawojował cały świat. Utwór, który łączy. Nie da się zaprzeczyć.

1. Justice – Civilization

Aneta Kasprzak: Justice długo kazali fanom czekać na swoją nową twórczość. Światełko nadziei pojawiło się po zaprezentowaniu reklamy pewnej znanej marki odzieżowej. Wtedy to w kilkudziesięciosekundowym spocie wybrzmiały pierwsze fragmenty „Civilization”. Czy Justice się sprzedało? W jakiś sposób tak, ale  jedno trzeba im przyznać, mają mocne wejście. „Civilization” przebija się przez ścianę ciszy i bez ogródek łamie basem żebra. To trochę taki obleczony w elektronikę list duszpasterski do ludzkości. Ale jak to zazwyczaj bywa każdy kij ma dwa końce… Piosenka ta niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo, ponieważ dziarsko przemyka przez głowę i jak się już w niej zadomowi, to marne szanse by się jej pozbyć.

A może jeszcze jeden?

  • 20 najlepszych płyt 2011 20. Looptroop Rockers – Professional Dreamers Maciej Blatkiewicz: Kapitalny powrót Szwedów po 3 latach nieobecności. W klasycznym składzie, wraz z Cosmiciem, który opuścił zespół na...
  • XVII Przystanek Woodstock (4-6.08.2011, Kostrzyn nad Odrą) Możecie się z nami zgodzić lub nie, ale Przystanek Woodstock to chyba najpiękniejszy muzyczny festiwal w Europie. 3 dni niesamowitych wrażeń, w dodatku zupełnie za...
  • LL Cool J rapuje dla Kasabian Zespół Kasabian nagrał nową wersję singla „Days Are Forgotten” współpracujac z raperem LL Cool J-em.  Owoc pracy muzyków zasili B-side singla Brytyjczyków, który ukaże się...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Utwór dnia

The Asteroids Galaxy Tour - Major

Użytkownicy

Konkurs

Reklama